Dzieci, seniorzy, wspólna gra i rozmowa bez pośpiechu. W ramach swojego pierwszego projektu CSR marka Inka stworzyła przestrzeń do spotkań międzypokoleniowych, pokazując, że dialog może być początkiem prawdziwej zmiany społecznej. O pierwszym programie CSR marki rozmawiamy z Martą Nawrot – Batko, Brand Managerką Inka.
Inka właśnie uruchomiła swój pierwszy program CSR. Na czym on właściwie polega?
Marta Nawrot: Nasz projekt polega na wzmacnianiu relacji międzypokoleniowych poprzez rozmowę – taką prawdziwą, uważną i bez presji. W ramach pierwszego programu CSR marki Inka stworzyliśmy grę karcianą „Rozmówki międzypokoleniowe”, która składa się z pytań, skojarzeń oraz wyzwań.
Projekt nie kończy się jednak na samej grze. W listopadzie 2025 roku, we współpracy z Towarzystwem Przyjaciół Dzieci i ich lokalnymi świetlicami z różnych rejonów Polski, zorganizowaliśmy cykl spotkań wychowanków placówek z seniorami z pobliskich ośrodków wsparcia seniorów. Dzięki temu połączyliśmy dzieci i seniorów przy wspólnym stole, grze, ciepłym napoju Inka i przede wszystkim z ciekawością drugiego człowieka. W spotkaniach wzięło udział łącznie ponad 200 osób.
Celem projektu jest pokazanie szeroko, że rozmowa może być narzędziem realnej zmiany – budować bliskość, zmniejszać poczucie samotności i pomagać lepiej się rozumieć, niezależnie od wieku.
Dlaczego właśnie teraz i dlaczego w takiej formie?
M.N.: Od dawna czuliśmy, że odpowiedzialność marki Inka wykracza poza produkt. Jesteśmy obecni przy wspólnym stole od pokoleń i naturalnie widzimy przez te wszystkie lata, jak bardzo zmienia się sposób, w jaki spędzamy ze sobą czas, a przede wszystkim jakość naszych rozmów. Z jednej strony wszyscy mówimy o bliskości, z drugiej coraz częściej jednak nam jej brakuje. Badania, na czele ze znanym Harvardzkim badaniem realizowanym już od 85 lat, jasno pokazują, że to relacje mają kluczowy wpływ na nasze zdrowie i dobrostan. Dlatego właśnie CSR, który realnie dotyka obszaru relacji międzypokoleniowych i dialogu, był dla nas najbardziej autentycznym kierunkiem.
Dlaczego zdecydowaliście się poruszyć akurat temat rozmów?
M.N.: Bo to właśnie one są dziś jednymi z najtrudniejszych, ale jednocześnie najważniejszych form budowania relacji. Spotkania rodzinne wielu osobom kojarzą się ze stresem, niewygodnymi pytaniami, różnicami światopoglądowymi. I zaczynają ich unikać. A przecież wszyscy bardzo ich potrzebujemy. Zależało nam, by nie moralizować ani nie „uczyć relacji”, tylko stworzyć prosty pretekst do rozmowy, która zaczyna płynąć naturalnie i bez presji. A jednocześnie porusza nieraz bardzo głębokie tematy, które ciężko samemu zacząć.
I dlatego właśnie narzędziem stała się gra?
M.N.: Dokładnie. Gra z pytaniami czy zagadkami, zdejmuje z nas ciężar „poważnej rozmowy”. Daje pewną strukturę, ale też luz – bo przecież to tylko zabawa. Pytania w „Rozmówkach międzypokoleniowych” są głębokie, ale sformułowane w sposób dostępny zarówno dla dzieci, dorosłych, jak i seniorów. Dzięki temu rozmowa przestaje być przesłuchaniem, a staje się wspólnym doświadczeniem. To dokładnie to, czego często brakuje przy jednym stole. Naszym wsparciem przy jej tworzeniu, bo jest to autorska gra Inki, była jedna z autorek popularnych gier relacyjnych. Mieliśmy więc wsparcie eksperta, który wie jak to się robi dobrze. I gra rzeczywiście świetnie się przyjęła.
A skąd pomysł na partnerstwo akurat z Towarzystwem Przyjaciół Dzieci?
M.N.: TPD od lat pracuje z dziećmi i młodzieżą, wspierając je w rozwoju, otwieraniu się na innych, często ucząc umiejętności społecznych. Szukaliśmy partnera, który rozumie wagę relacji i potrafi je budować w praktyce, nie tylko w teorii. To było zdecydowanie partnerstwo oparte na wspólnych wartościach. Okazało się też, że w pobliżu wielu świetlic należących do TPD znajdują się Kluby czy Centra Seniora, a w przypadku niektórych nawet były już podejmowane jakieś wcześniejsze aktywności pomiędzy dziećmi, a osobami starszymi.

Sama gra to jedno, ale odbywały się spotkania, na czym polegały i jaka była skala projektu?
M.N.: W listopadzie 2025 roku zrealizowaliśmy cykl spotkań w wybranych świetlicach środowiskowych TPD w różnych częściach Polski, m.in. w Warszawie, Krakowie, w Wielkopolsce i na Podkarpaciu. Wzięło w nich udział ponad 200 osób – dzieci oraz seniorów z lokalnych Klubów i Centrów Seniora.
Seniorzy i dzieci siadali przy wspólnych stołach, wyciągali „Rozmówki”, zaparzali kubki z gorącą Inką. Bez narzucania czegokolwiek, bez wykładów. Tylko ramowe zasady gry. Reszta wydarzała się sama – śmiech, zaskoczenie, czasem wzruszenie.
Jakie były reakcje uczestników?
M.N.: Zaskakująco emocjonalne i pozytywne. Niektóre z dzieci mówiły, że to jedna z najlepszych gier, w jakie grały. Seniorzy przyznawali, że czuli się „jak z wnukiem” albo że odkryli, jak wiele ich łączy z młodszym pokoleniem. Pojawiały się refleksje, których nikt się nie spodziewał – o życiu, trudnościach, marzeniach. To były bardzo prawdziwe momenty.
Jakie wnioski marka wyciąga z tej akcji?
M.N.: Że rozmowa naprawdę ma moc. Szybko okazało się, że wszyscy mamy te same potrzeby: by ktoś nas wysłuchał, by ktoś nas zauważył, by być dla kogoś ważnym. To doświadczenie potwierdziło jedno – potrzeba budowania mostów między pokoleniami jest realna, głęboka i bardzo silna. Naprawdę warto robić takie projekty, napracować się, żeby zobaczyć szczęście na twarzach zarówno starszych, jak i młodszych. Bo czasem wystarczy stworzyć przestrzeń do spotkania, by ludzie sami chcieli się otworzyć. Widzieliśmy też, jak duża jest potrzeba takich działań – nie tylko jednorazowych, ale długofalowych.
A czy gra „Rozmówki międzypokoleniowe” jest dostępna dla wszystkich?
M.N.: Tak. Grę można pobrać ze strony marki Inka i wydrukować samodzielnie. Dodatkowo w grudniu planujemy konkursy, w których będzie można wygrać gotowy egzemplarz gry, tak aby jak najwięcej osób mogło wykorzystać ją podczas świątecznych spotkań.
Czy to jednorazowy projekt, czy początek większej strategii CSR?
M.N.: Mam nadzieję, że to dopiero początek. Traktujemy ten program jako fundament naszych działań społecznych. Chcemy budować inicjatywy wokół relacji, uważności i bliskości, bo to obszary, w których marka Inka może działać najbardziej wiarygodnie.
Na koniec – co dla Pani osobiście było najważniejsze w tym projekcie?
M.N.: Moment, w którym zobaczyłam, że nasza praca ma sens i zaplanowane działania przynoszą zamierzone efekty. Podczas spotkań mogłam na własne oczy, zobaczyć jak marka może nie tylko mówić o wartościach, ale też je realizować. A przede wszystkim – że czasem do zbudowania mostu między pokoleniami wystarczy naprawdę niewiele: stół, parujący kubek Inki i talia kart zapraszających do rozmowy.
